niedziela, 1 września 2013

Rozdział I - Nocny list...


         Wszystko w mojej opowieści zaczyna się (nie jak to często bywa w pewien słoneczny dzień lecz..) w niespokojną mglistą i deszczową noc.
Lilianna nie spała spokojnie. Być może dlatego że za oknem szalała straszna ulewa, a być może dlatego że była niesamowicie podekscytowana jutrzejszym dniem. Zanim w końcu udało jej się zasnąć, przez jakieś 2 godziny leżała w swoim łóżku, wpatrując się w zaczarowany, migoczący sufit w jej sypialni.
    Gdy nareszcie nad ranem udało jej się zasnąć, coś całkowicie wyrwało ją ze snu. Otworzyła oczy i natychmiast podeszła do okna. Nocne stukanie w szybę i pohukiwanie nie było dla niej niczym nadzwyczajnym. Jednak Lily od razu poznała że to nie jej sowa wróciła z łowów.
    - Merlin, ciszej! Co ty tu robisz o tej porze?! Zaraz, coś tu masz.. - Dziewczyna delikatnie odwiązała karteczkę od nóżki sowy – rozpoznała ją od razu – należała ona do Remusa Lupina, chłopaka którego uwielbiała, a za jego jedyną wadę uważała przyjaźń z Potterem ;)

Droga Lily !

Przepraszam za tak dziwną porę.
Nie mam jednak wyboru. Głupio mi jest ciągle zawracać ci głowę, ale naprawdę potrzebuję twojej pomocy. To już jutro w południe wyjeżdżamy do Hogwartu. Ostatnia pełnia była bardzo ''trudna'' , obawiam się więc że odcisnęła na mnie większy ślad niż zwykle. Lily, nie mogę opuścić jutrzejrzego dnia. Źle się czuję. Tylko lek twego ojca mi pomaga, błagam wyślij mi go jak najszybciej przez Merlina.

Twój wieczny dłużnik, R.L.



    Dziewczyna szybko przebiegła wzrokiem list, po czym bez zastanowienia zbiegła po drewnianych schodkach do sypialni rodziców. 
    John Evans był wspaniałym człowiekiem, a także wspaniałym aptekarzem i zielarzem. Mimo że prowadził spokojne, ustatkowane i bardzo „mieszczańskie” życie, było w nim aż za dużo niezwykłości. Miał własną aptekę i pomagał ludziom- jak zawsze mawiał. Fascynowały go wspaniałe właściwości roślin i ich wpływ na różne sfery życia człowieka. Mimo że sam był mugolem, bardzo interesował się magią, a Lily była jego największą dumą.
    -Tato! Tato! Wstawaj, proszę.
    - Co... Lily? Co ty tu...?
    - Bardzo potrzebuję twojej pomocy. Możesz zejść ze mną do twojej pracowni?
    - Ale Liluś, jest 3 w nocy!
    -Proszę..
    - Ojej. No już dobrze. Tylko cicho, żebyśmy nie obudzili mamy.- Mruknął pan Evans zakładając kraciasty szlafrok.
    Gdy znaleźli się w pracowni, dziewczyna upewniwszy się, że drzwi są dobrze zamknięte, powiedziała ojcu o nocnym liście.
    - Tato, bardzo bym chciała, żebyś mu pomógł. Pamiętasz jeszcze recepturę tego wywaru?
    - Lily, przecież sam go wymyśliłem, przy pomocy tych twoich wspaniałych ksiąg, dla twego przyjaciela.
    - Dziękuję ci tato. Ile ci to zajmie?
    - Co najmniej 2 godziny.
    - Jesteś wspaniały! -Krzyknęła Lily całując ojca w policzek i wybiegając z jego pracowni.

    -A co to ma być?! Dlaczego kazałaś robić tacie jakieś podejrzane...”mikstury” i to w środku nocy?! - Na schodach, prowadzących do laboratorium w długiej, kwiecistej koszuli nocnej stała Petunia, siostra Lilianny, osoba całkowicie niemagiczna.
    - Tuniu! Podsłuchiwałaś?!
    - Nie podsłuchiwałam, tylko usłyszałam fragment tej podejrzanej rozmowy! - Wykrzyczała, czerwieniąc się.
    - Jasne! I tak przez przypadek o 3 w nocy spacerujesz sobie po piwnicy?
    - Nie twoja sprawa! Zresztą ja wiem... To na pewno coś dla tych twoich kolegów z tej szkoły dla świrów! Banda dziwaków.
    - Tak, masz rację. To coś dla mojego przyjaciela. Przyjaźń to słowo, którego nie rozumiesz, prawda?
    - Jesteś żałosna Lily!
    - Zejdź mi z drogi, idę spać i tobie też to radzę. - Powiedziała, przechodząc obok siostry i dodając cicho pod nosem- może zmądrzejesz.
                                                                             *

    Hej! Mam nadzieję, że ktoś tu zagląda ;) Za nami I rozdział. Nie jest do końca tak jak chciałam, ale trudno... Następne może będą lepsze. Bardzo was pozdrawiam i zapraszam do komentowania. Kurcze, dziś ostatni dzień wakacji! Jak wam one minęły? :)
    Wasza Lily.


1 komentarz:

  1. Hej natknełam się na Twojego bloga przez przypadek i nie żałuję :-)
    Ciekawie piszesz, chociaż pierwszy rozdział, trochę krótki i mało akcji, ale mam nadzieję, że z czasem będziesz Pisać dłużej i ciekawiej.
    Chyba chcesz dalej prowadzić tego bloga ?
    Wiedz, że z czasem przybędzie Ci czytelników, o ile będziesz dalej dodawać i pisać nowe rozdziały.
    Ja będę Twoją pierwszą i stałą czytelniczką, pamiętaj.
    I proszę Cię dodaj coś nowego ;*
    Ja bardzo lubię Huncwotów i wszystko co jest z nimi związane.
    A blogi najbardziej, najlepsza para to Lily i James ;* Kocham ich sprzeczki i kłótnie ;) i moment kiedy wkońcu są razem <3
    I jeszcze raz mówię Ci : Pisz dalej !
    A od której klasy zaczynasz pisać historie Lily ?
    Najlepiej jest od 6 ;* bo wtedy Lily zakochuje się w Jamesie <3
    Czytam dużo blogów o tej tematyce :D i je uwielbiam :-)
    Pozdrawiam Cię i źyczę dużo wenyy ;)
    Shiro
    PS. Mój Blog : zwierzakishiro.blogspot.com jeśli chcesz to zajżyj ;)
    Jak chcesz to mogłabym Ci pomóc ogólnie w sprawdzaniu rozdziałów, lub wymyślaniu kolejnych, to tylko taka propozycja więc zrozumoem jak nie bėdziesz chciała ;)

    OdpowiedzUsuń